Doświadczenie kandydata, czyli czemu uśmiech jest ważny

Podobno mamy rynek kandydata. Byłoby super, gdyby to się okazało prawdą, bo zwyczajnie wszystkim nam żyłoby się lepiej, zarabialibyśmy więcej i mieli miłych szefów, którzy nie serwują nam gadki o tym, że za drzwiami czeka kolejka na nasze miejsce za każdym razem kiedy spóźnimy się marne 30 minut… z haczykiem.

Z drugiej strony, skoro już jesteśmy HR’ami to rynek kandydata swoje wymaga. Przyznaję, że mam motylki w brzuchu za każdym razem, kiedy na konferencji branżowej ktoś mówi o tym, jak trudno jest pozyskać kandydatów, i że w związku z tym trzeba włączać specjalne programy sprowadzające się do bycia miłym.

Eureka! Kandydat też człowiek! Tak, tak, wiem, że człowiek człowiekowi nierówny i bywają tacy kandydaci, że nie chce się być dla nich miłymi, ale cóż – jest coś takiego jak zasady dobrego wychowania, których przestrzeganie może nam się bardzo przysłużyć.

To trochę jak z tym kierownikiem sklepu z filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Pewnie, że można wrzucać ludzi na czarną listę „tych państwa nie obsługujemy” – tylko to już nie te czasy.

Wyjaśnijmy sobie jedno – jako HR’om zależy nam, żeby właściwi ludzie chcieli u nas pracować. Wyjaśnijmy sobie od razu drugie dla jasności – wieści o tym, jak było na rozmowie (albo w ogóle w procesie rekrutacji do firmy X), rozchodzą się po rynku lotem błyskawicy. Więc lepiej, żeby błyskawicznie rozprzestrzeniały się dobre opinie niż marudzenia, prawda?

Co w takim razie możemy zrobić, żeby doświadczenie naszych kandydatów było jak najlepsze?

Po pierwsze – ogłoszenie. Jest cudownie, kiedy jest czymś więcej niż copy-paste z tego, co dostaliśmy od zatrudniającego managera, który zrobił copy-paste z podobnego ogłoszenia z internetów. Kogo właściwie szukamy? Czym będzie się ów człowiek zajmował? Może dasz znać z kim będzie pracował i jak będą wyglądały jego usłane różami dni w Twojej organizacji? Im mniej ogólników i typowych zwrotów o pracy w młodym, dynamicznym zespole i konkurencyjnym wynagrodzeniu – tym więcej punktów do zadowolenia.

Po drugie – zadzwonimy do Pani/a. I oczywiście nie dzwonią, ani nie piszą, a czy to tak naprawdę wielki koszt ustawić automatyczne powiadomienie, że dostaliśmy Twoją aplikację? To jeden z najbardziej newralgicznych punktów w procesie rekrutacji – kontakt. Wierzcie mi, że warto zainwestować trochę czasu w odpowiadanie i informowanie o przebiegu procesu. Nie jesteście zainteresowani moją aplikacją? Trudno, ale powiedzcie mi o tym. 100 dodatkowych punktów dla tego, kto napisze, dlaczego cv zostało odrzucone (ale niech to będą prawdziwe powody).

Po trzecie – kilka magicznych słów typu „dzień dobry”. Problem z rozmową telefoniczną jest taki, że zwykle, kiedy dzwoni rekruter, mam wrażenie, że strasznie się spieszy, żeby już przejść do kolejnego telefonu, żeby okienko na spotkania się nie skurczyło. Bo kiedy rekruter dzwoni, menedżer działa i może poustawiać sobie spotkania w czasie, który „gwarantował” na udział w rekrutacji. Spokojnie, umawianie spotkań ma to do siebie, że nie jest nauką ścisłą i możemy poprzesuwać rozmowy trochę w tę, albo we w tę. Tymczasem skup się na człowieku po drugiej stronie słuchawki. Już po wstępnej rozmowie często da się coś powiedzieć o kandydacie. Na przykład, że brzmiał na bardzo podekscytowanego, albo że w ogóle nie pamiętał, że zaaplikował (wrrr, wkurzające).

źródło: pinterest

Po czwarte – spotykamy się w tym wyjątkowym dniu, żeby się bliżej poznać. No właśnie. To nie jest spotkanie oceniające kogokolwiek jako człowieka. Nie można wypaść źle lub dobrze. Można się zaprezentować jako kandydat pasujący do oferty, albo nie pasujący. Jako rekruter za każdym razem kiedy spotykam kandydata, przypominam sobie, kiedy byłam po drugiej stronie. Fajnie, jeśli przedstawiciel firmy, do której aplikuję, uśmiecha się, traktuje mnie z szacunkiem i sympatią. Po takich rozmowach jeszcze bardziej zależało mi na tej pracy (chociaż nie zawsze udawało się ją dostać, ale firma nadal pozostaje w moich myślach z pozytywną konotacją). Czego nie znoszę? Przesłuchania i uczucia, że ktoś chce mnie przyłapać na błędzie. Chcesz pracować w firmie, gdzie notorycznie traktują cię z podejrzliwością?

Po piąte – odezwiemy się. Tak, tak to znowu ten punkt o kontakcie. Czy jest coś bardziej wkurzającego, niż kiedy będąc kandydatem poświęcasz czas na przygotowanie aplikacji, rozmowy telefoniczne, umawianie spotkań, a wreszcie rozmowę i… następuje krępująca cisza? Mów kandydatom, kiedy i jak mogą się spodziewać dalszych etapów. A jeśli czas się wydłuża, uprzedź. To przecież nic wyjątkowego być w kontakcie.

źródło: pinterest

Po szóste – przerost formy nad treścią. Kiedy pytałam, czy jest coś bardziej wkurzającego niż brak kontaktu, wiedziałam, że owszem, jest. To sytuacja, kiedy poświęcasz czas na przygotowanie aplikacji, na rozmowy telefoniczne, na umawianie spotkań i na odbywanie spotkania numer jeden, dwa, trzy, (…), osiem i dowiadujesz się, że jednak zrezygnowali z rekrutacji. Serio?! Da się to zrobić sprawniej – wierz mi. Jeśli masz wątpliwości po pierwszym spotkaniu, w porządku, zaproponuj drugie i wyjaśnij dlaczego. Ale jeśli masz wątpliwości po drugim spotkaniu – nie trać czasu swojego i kandydatów.

źródło: pinterest

Zauważyliście, że w moim pomyśle na skuteczne budowanie dobrego doświadczenia kandydata nie ma mowy o drogich gadżetach i fajerwerkach? To nie pomyłka. Większość z nas wie, czemu służy proces rekrutacji i chce po prostu przejść przez niego w miły i kulturalny sposób. Szkoda, że tak niewielu się udaje.

4 Replies to “Doświadczenie kandydata, czyli czemu uśmiech jest ważny”

  1. Fajnie sie czyta Twoje artykuly 🙂
    Ale… Jestem tylko asystentka HR, ale tez kandydatka 🙂 lubie gdy HRy odpisuja mi, ze moje CV zostalo otwarte. Ale niezbyt lubie otrzymywac maile, ze nie chca mnie zaprosic na rozmowe. Wydaje mi sie to zbedne i niemile dla obu stron. Co wiecej, pamietam, ktore firmy odmowily mi i mam opory z ponownym aplikowaniem wlasnie do nich, a zadnego problemu do tych, ktore nic nie odpowiedzialy.
    Ciekawe, czy jestem jedynym takim przypadkiem 🙂
    Pozdrawiam

    1. Dziękuję 🙂 Myślę, że to fajny temat na kolejną notkę czyli jak informować kandydatów, że ich nie zatrudnimy w taki sposób, żeby nie było przykro. Już wkrótce 🙂

  2. Hi there, I found your site via Google whilst searching for a comparable topic, your site got here up, it appears to be like good. I have bookmarked it in my google bookmarks.

  3. Just about all of whatever you claim happens to be supprisingly precise and that makes me wonder the reason why I hadn’t looked at this in this light before. This piece really did turn the light on for me as far as this issue goes. Nevertheless at this time there is 1 issue I am not necessarily too comfy with so whilst I make an effort to reconcile that with the central idea of the issue, permit me see just what the rest of the subscribers have to say.Very well done.

Dodaj komentarz