Doświadczenie pracownika, czyli co jest ważne poza kasą i nazwą stanowiska

Nie oszukujmy się – chodzimy do pracy po to, żeby zarabiać pieniądze. Szczęśliwi pośród nas zarabiają pieniądze, robiąc przy okazji ciekawe, rozwijające rzeczy. A najszczęśliwsi zarabiają pieniądze, robiąc interesujące rzeczy w przyjaznym środowisku. Ich firmy wiedzą, albo czują podskórnie, czym jest doświadczenie pracownika.

Wybaczcie, jeśli się powtarzam, ale w czasach, w których trudno zrekrutować poszukiwanych specjalistów, budowanie pracownikom środowiska gwarantującego dobre doświadczenia to właściwie konieczność. Tak, wiem – płacenie na czas, karta multisport i świeże owoce do niedawna robiły efekt wow, ale te czasy mamy już za sobą (na szczęście!). Dziś coraz więcej osób zwraca uwagę na takie rzeczy jak: lokalizacja biura, infrastruktura wokół, wygodne stanowiska pracy czy… odpowiednie światło.

W pracy spędzamy średnio 1963 godziny rocznie (wg. ostatniego raportu OECD). Są tacy, którzy biuro opuszczają po 8 godzinach, ale też tacy, którzy krócej bywają w domu niż w firmie. Nic dziwnego, że wygoda miejsca pracy staje się dla nas wszystkich coraz ważniejsza.

Większość z nas pewnie widziała nie raz zdjęcia i filmy z biur Google czy Facebooka, pokazywane jako ciekawostki i ewenementy na skalę światową pod względem wygody użytkowania i przyjazności dla pracowników. Ale już nie tylko internetowi giganci inwestują w design thinking – myślenie o tym, jakie przełożenie na efekty pracy ma przestrzeń, w której funkcjonujemy.

Google Office in St Petersburg, źródło: pinterest

Osiem godzin, spędzone przy niewygodnym biurku w niewygodnym fotelu, może oznaczać więcej czasu koniecznego na przerwy (żeby rozprostować kości), ale też może się skończyć wielotygodniowym zwolnieniem na rehabilitację chorego kręgosłupa. Słaba wentylacja? Wszyscy to znamy – wystarczy, że jedna osoba przyjdzie chora do biura i już wiadomo, że cala reszta też się rozłoży. Brak światła = bóle głowy, problemy z widzeniem, wydatki na leczenie wzroku. Ile czasu codziennie tracisz czekając na windę albo gubiąc się w długich korytarzach? To może się wydawać śmieszne – do czasu, kiedy się to podliczy.

Studio O+A in San Francisco, źródło: pinterest

Nie jestem fanką corporate wellness, bo jakoś przeraża mnie wizja bycia „zadbaną maszynką”, ale czyż nie ma to sensu? Pracownicy generują przychody firmy, więc czemu firma nie miałaby zadbać o maksymalny dobrostan swoich pracowników? Dobry nastrój poprawia efektywność. Lepsze pomysły i sprawniejsza analiza mają miejsce, kiedy człowiek ma czas na przerwę, a do tego okoliczności jej odbywania to np. miła kawiarenka lub hamak z książką w cichym pokoju. Ok. Wiem …

źródło: pinterest

Więc może warto przy okazji redesignu social roomu sprawdzić, co na temat doświadczenia pracownika ma do powiedzenia kultura organizacyjna? Może zamiast inwestować w bujane fotele, spróbować zastanowić się nad zmianą podejścia do pracy/przerw i zadowolenia pracowników? Pewnie – to trudniejsze, ale efekt może być dużo lepszy.

4 Replies to “Doświadczenie pracownika, czyli co jest ważne poza kasą i nazwą stanowiska”

  1. bardzo fajny blog, czekam na więcej artykułów ale mam wrażenie, że za bardzo skupia się na korpo HaeRze a chwilowo niewiele tu. treści dla mniejszych firmy, z ograniczonym budżetem, które też potrzebują pracowników a na pewno nie będą konkurować hamakami…

    1. Kinga dzięki za komentarz 🙂 Cały czas pracuję nad treścią, więc jeśli jest coś o czym szczególnie chciałabyś przeczytać daj znać.
      Co do budżetów HR’owych to jasne, że im więcej kasy tym łatwiej, ale jak pisałam o doświadczeniu pracownika – czasem wystarczy dobra lampka na biurko i zwykłe, ludzkie podejście. Hamak? To tylko „błyszczący” dodatek.
      Pozdrawiam 🙂

  2. very nice post, i certainly love this web site, keep on it

  3. Hello there! This is my first comment here so I just wanted to give a quick shout out and say I really enjoy reading your posts. Can you recommend any other blogs/websites/forums that go over the same topics? Many thanks!

Dodaj komentarz