Matka pracująca story*

Bycie kobietą pracującą, nawet taką, która żadnej pracy się nie boi, nigdy nie było i niestety nadal nie jest łatwe. Kiedy w dodatku jesteś kobietą pracującą na dwa etaty (matczyny i ten związany z zarabianiem jakichkolwiek pieniędzy) musisz sobie radzić nie tylko z ilością bzdurnych maili i kosmicznie niepotrzebnymi spotkaniami, ale na przykład z głupimi pytaniami na rozmowach rekrutacyjnych. Jak się na nie przygotować?

Wyobraźmy sobie, że jesteś świeżo upieczoną mamą (gratulacje!!!), która po urlopie macierzyńskim nie bardzo chce wracać do dawnego biura, dawnych obowiązków i dawnego życia, które sama nie rozumie jak w ogóle mogło jej się podobać. Myślisz o zmianie i drżysz! No bo co właściwie masz wpisać w CV? Pracujesz u obecnego pracodawcy 7 lat, ale ostatnie 16 miesięcy spędziłaś na zwolnieniu  (trudna ciąża) i urlopach macierzyńskim i wychowawczym. Może Cię to zdziwi, ale sugeruję interpretować fakty na swoją korzyść. Jesteś zatrudniona od 2010 roku to tak właśnie wpisz.

Co jeśli na rozmowie kwalifikacyjnej ktoś zapyta o to, czemu mimo tak długiego stażu nadal jesteś na tym samym  stanowisku? Po pierwsze – zaprosili Cię na rozmowę!!! Gdybyś już na etapie CV zaczęła się tłumaczyć z macierzyństwa od razu odebrałabyś sobie kilka procent szans na przejście do tego etapu. Po drugie – na rozmowie nie kłam, możesz powiedzieć wprost o tym, że awans przeszedł Ci koło nosa. W trakcie wywiadu kompetencyjnego obronisz się merytoryką, wiedzą, doświadczeniem, czy osobowością. Ale musisz do tej rozmowy dotrzeć.

Oczywiście jesteś kompetentna i dobrze przeszkolona z pisania CV (się czyta właściwe blogi, się wie), więc dostałaś zaproszenie na rozmowę. I zaczyna się kołowrotek. „Przecież jestem młodą matką, a jak będę musiała zostać w domu z dzieckiem? Żłobek to wylęgarnia wirusów! Może nic nie zmieniać?”. Pewnie. Możesz nie zmieniać. Możesz się zahibernować na jakiś czas w bezpiecznym światku częściowego etatu, z którego nie można Cię zwolnić, ale to Ty marzysz żeby wyjść i nie wrócić. Albo możesz spróbować.

948da78c3b0a6add754f82c90b13a83f

Nie, nie pytaj na wstępnej rozmowie o możliwość brania L4 na dziecko – to byłoby ciut zbyt nachalne. Wyobrażam sobie, że martwisz się jak to będzie, ale prawo jest takie, że jeśli Twoje dziecko zachoruje i musisz z nim zostać to Twój pracodawca musi to przyjąć do wiadomości. Dla swojego spokoju najlepiej gdybyś jednak wspomniała w trakcie rozmowy o tym, że jesteś mamą. Zobacz jak zareagują ludzie z którymi rozmawiasz. Jeśli to dla nich normalna sprawa to super. Jeśli wpadają w dziwny popłoch – nie chcesz tam pracować. Po co dodawać sobie stresu wiążąc się z pracodawcą, któremu nie po drodze z Twoim sposobem życia?

Bycie mamą i kobietą czynną zawodowo nie jest jak bułka z masłem. Niewiele wiem w tym temacie, ale podziwiam moje koleżanki, które wychowują wspaniałe dzieci i mają frajdę z pracy zawodowej. W tej sytuacji, jak w każdej innej, kluczowe jest znalezienie pracodawcy, który rozumie różne życiowe sytuacje. I tego mamom i przyszłym mamom bardzo życzę :)

7d98c4e74f046bfbd3f1f92698494b96

*Tekst wcześniej publikowany na blogu „Lena szuka najlepszej pracy”

3 Replies to “Matka pracująca story*”

  1. Właśnie potrzebowałam takiego tekstu. Kończy mi się urlop rodzicielski i wiedziałam, że jest wolny etat u mojego byłego już pracodawcy (miałam umowę na czas określony, umowa się skończyła, urlop rodzicielski jeszcze trwa), niestety pracodawca nie jest mną zainteresowany, bo zaszłam w ciążę, a oni potrzebują kogoś bardziej odpowiedzialnego;) Żeby było śmieszniej, pracodawcą jest kobieta, która kilka lat temu urodziła i nikt nie wymagał od niej, aby wracała do pracy zaraz po porodzie. No cóż, trzeba się wziąć za szukanie pracy…

    1. Będę trzymać kciuki! Mało kto lubi szukać nowej pracy, ale można to przeżyć i to całkiem nieźle jeśli odpowiednio się nastawisz – ahoj przygodo! 😉

      1. No tak, grunt to pozytywne nastawienie, dzięki:)

Dodaj komentarz