Bo to, co nas podnieca, to się nazywa… case study

Wiem, nie brzmi to zbyt sexi ani rozrywkowo. Ale kto mówił, że HR’y to tylko zabawa?
Jeśli zdarzyło Wam się czytać HR’owe teksty albo bywać na HR’owych konferencjach, to z pewnością część z Was zauważyła, jak bardzo są ogólne. Niby coś mówią, ale niewiele, bo nikt tak naprawdę nie chce zdradzić swojego przepisu na sukces. Zakulisowe zmagania z organizacją wydarzeń, budowaniem procesów hr itd. zatrzymujemy dla siebie. Lubimy mówić o dzieleniu się wiedzą, ale to dzielenie ogranicza się często do oczywistości albo podstaw. A przecież kto, jak nie HR, powinien chcieć się rozwijać.

źródło: turbochargedreading.blogspot.com

Jasne, są kwestie, których ujawniać raczej się nie powinno. Masz genialny pomysł, który dopiero realizujesz, więc nie oddasz go od razu całej swojej konkurencji. Ale to, co miałoby dla mnie wartość, to opowiadanie o projektach już zrealizowanych. Nie opowiadanie o tym jak wspaniałym są sukcesem, ale z czym musieli się mierzyć, żeby wyszło, zaskoczyło i podbiło serca pracowników czy kandydatów.
Wśród tych, którzy godzą się na opowiadanie o tajnikach swojej pracy najczęściej są giganci rynkowi, z którymi trudno konkurować. Opowiadania Googla, czy Facebooka o rozwiązaniach motywacyjnych są z jednej strony bardzo interesujące, jednak z drugiej w większości organizacji niemożliwe do implementacji. Ale… są inspirujące. Bo przecież nie chodzi o to, żeby wziąć rozwiązanie z organizacji A i przenieść je do organizacji B. Chodzi o to, żeby zrozumieć, zbadać, rozłożyć na czynniki pierwsze i z takiej historii umieć wybrać to, co dla nas istotne. Ale żeby to zrobić musi być co rozbierać (skromne nawiązanie do sexi!). A krótkich, zdawkowych, ogólnych historyjek analizować się nie da – brak danych!

źródło: buzzfeed

A tu proszę ja Was niespodzianka. Pisze do mnie miła Pani, że rusza nowe pismo HR Business Partner i czy bym nie chciała przeczytać i może coś napisać o nim (bardzo dziękuję Pani i redakcji za kontakt). Myślę sobie – czemu nie. Magazyn chwali się, że jest merytoryczny i oparty głównie na… case study – aż mi zmiękły kolana!

źródło: Pinterest

Na ten moment kilka przykładowych artykułów można przeczytać na stronie magazynu. Ciekawe, że nie tylko są oparte na praktycznych przykładach, ale same teksty są dość długie i mocno wyczerpują temat. Dla mnie chyba najciekawsze były materiały dotyczące kwestii kadrowych (wypowiedzenie zmieniające warunki umowy). Bardzo użyteczny tekst Mai Gojtowskiej na temat wykorzystania mediów społecznościowych w budowaniu marki pracodawcy. Generalnie myślę, że będzie się działo. Miło dostać do ręki materiał, który nie jest broszurą promocyjną tej czy innej organizacji, ale zbiorem wskazówek dla mniej i bardziej doświadczonych hr’ów.

źródło: Pinterest

Niestety nie ma rzeczy doskonałych. Tematyka ciekawa, treści merytoryczne i tylko cena … Ech. Raczej znowu dla tych z dużych organizacji posiadających budżety na dokształcanie działów HR. Pewnie niewiele osób dopiero startujących w zawodzie będzie stać na wydatek rzędu 400-600 złotych (nawet jeśli to cena za pół roku). Sama jestem bardzo ciekawa kolejnych numerów, więc liczę, że mój pracodawca zainwestuje. Prywatnie raczej się nie podejmę. Zatem droga redakcjo – dobra robota, ale pomyślcie o wersji nisko kosztowej.

źródło: quickmeme.com

*Tekst (niestety) niesponsorowany

Dodaj komentarz