Przesłuchanie czy pierwsza randka? Kilka słów o rozmowie kwalifikacyjnej

Jestem dziwnym przypadkiem człowieka, który zasadniczo nie stresuje się przed rozmowami rekrutacyjnymi. Niezależnie od tego, po której stronie jestem. Ale zdecydowana większość kandydatów ten etap procesu przechodzi na duuuużym stresie. Czasem to kwestia ich osobowości, czasem nieprzygotowania, a czasem… rekrutera.

Po co w ogóle jest rozmowa kwalifikacyjna? Według badań* skuteczność rozmowy kwalifikacyjnej oscyluje wokół 38%-51%. Dużo? Na pewno więcej niż referencje (ok. 20%) czy samoocena (ok. 10%). Ale, żeby rozmowa była skuteczna, musi być dobrze poprowadzona. A nie ma dobrej rozmowy bez zrozumienia profilu kandydata, którego szukamy. No bo skąd masz wiedzieć jakie pytania zadawać i na co zwracać uwagę, jeśli nie wiesz, kogo szukasz? Oczywiście w kwestii wiedzy i kompetencji merytorycznych na pewno pomoże biznes. Ale wiedza, to nie wszystko. Jest jeszcze cała, ogromna przestrzeń kompetencji miękkich, której biznes zwykle nie bada (bo po co? albo bo nie wie, że są i że są ważne).

źródło: pinterest

Przede wszystkim rozmowa kwalifikacyjna to nie przesłuchanie – nie sadzasz kandydata przed komisją i nie zasypujesz gradem pytań obserwując i notując bez słowa. Dlaczego? Zadaj sobie pytanie czy chciał/a byś brać udział w takiej rozmowie. I wszystko jasne.

źródło: thefunnyIntrovert

Po drugie rozmowa kwalifikacyjna to nie randka. Owszem powinno być miło, ale obie strony muszą rozumieć, w jakim celu się spotykają. Dlatego tak istotne jest odpowiednie powitanie, wprowadzenie dobrej atmosfery i opowiedzenie, co się będzie działo w trakcie tego spotkania. To podstawa budowania dobrego doświadczenia kandydata (o którym było tu). Kandydat powinien wiedzieć kim jesteś i kim są inne osoby biorące udział w rozmowie (jeśli takie są) oraz jaka jest wasza rola. Z czego będzie się składało spotkanie („najpierw opowiem o stanowisku, firmie i procesie rekrutacji. Później chciałabym przejść do rozmowy o Pani/Panu. A jeśli z Pana/Pani strony pojawią się jakiekolwiek pytania, proszę śmiało je zadawać”).

żródło: www.petalsandpostings.com

Po trzecie – pytania muszą mieć sens. Powinny odnosić się do doświadczeń kandydata i kompetencji, które są oczekiwane na obsadzanym stanowisku. „Jakim jesteś zwierzęciem?”, „Jaki kolor ma Twoja aura?”, „Gdybyś miał być owocem, to jakim?**” – fajnie o ile uprzedzamy kandydata, że teraz będziemy się bawić. W przypadku większości stanowisk, takie pytania nie mają sensu i są niepotrzebnym stresorem. No chyba, że prowadzisz rekrutację na stanowisko wysoce kreatywne i badasz pomysłowość – wtedy śmiało.

źródło: DumpaDay. com

Po czwarte – nie odstraszaj pytaniami. Wiem, że wielu rekruterów lubi sprawdzić jak kandydat poradzi sobie w ekstremalnej sytuacji. Cóż, w każdej pracy może się zdarzyć, że trzeba zostać dłużej i zgasić jakiś nagły pożar. Ale czy koniecznie trzeba pytać o to, jak Pan/i sobie radzi z długotrwałym stresem i pracą w skrajnym zmęczeniu? To sugeruje jakby elementem pracy, był wieczny obóz treningowy GROM’u, a przecież tak nie jest (a jeśli jest to musicie coś zmienić, bo to jakby trochę nie zgodne z prawem pracy). Co nie oznacza, że należy ukrywać trudności związane z pracą. Rozmowa kwalifikacyjna powinna być uczciwa z obu stron, więc mówimy, że na tym stanowisku mogą się pojawić nadgodziny (w jakim wymiarze? płatne lub zwracane!!!) albo wyjazdy. Co ci z tego, że to zataisz kiedy kandydat na pewno się zorientuje, jak już zacznie pracę i raczej nie będzie zadowolony (i odejdzie, a ty będziesz wznawiać rekrutację!).

** żródło: funsubstance.com

Po piąte – kończąc rozmowę, już po odpowiedzi na wszystkie pytania jakie miał kandydat, pamiętaj żeby przypomnieć, co dalej będzie się działo i jakie są kolejne etapy. Powiedz kiedy kandydat może się spodziewać dalszych informacji i zachęć do kontaktu jeśli będzie miał jakieś pytania.

Rozmowa kwalifikacyjna to sytuacja dwustronna. Ty, jako rekruter chcesz poznać kandydata i sprawdzić, czy odnajdzie się w środowisku pracy twojej firmy, w zespole, w kulturze organizacyjnej. Kandydat w zasadzie chce podobnych efektów. Pamiętaj, że nie tylko ty na rozmowie podejmujesz decyzję. Kandydat może czuć się podekscytowany albo zniechęcony do twojej oferty….i twojej firmy. Nawet kandydat niezaproszony do dalszych etapów, ale miło potraktowany w procesie, może działać na korzyść twojej marki pracodawcy.

We see you weekend.
źródło: pinterest
*„The validity and utility of selection methods in personnel psychology: Practical and theoretical implications of 85 years of research findings”. Schmidt, Frank L: Hunter, John E. Psychological Bulletin, Vol 124 (2). Sep. 1998, 262-274
** podobno najlepsza odpowiedź to winogrono, bo świetnie się sprawdzasz indywidualnie i w grupie (można też powiedzieć porzeczka jak mnie kiedyś nakierowali studenci, ale sam/a pomyśl – wolisz słodkie winogrona czy kwaśną porzeczkę 😉 ?)

5 Replies to “Przesłuchanie czy pierwsza randka? Kilka słów o rozmowie kwalifikacyjnej”

  1. Ostatnio na rozmowie w dużej firmie zostałam zapytana wprost o mój status rodzinny! Nie wierzyłam własnym uszom! Panie rekrutowaly do działu kadr i z racji tego chociaż powinny zachować pozory profesjonalizmu..

    1. Pozory? po prostu powinny być profesjonalne i wiedzieć, że odpowiedź na to pytanie nie ma nic do rzeczy. Przykro mi, że miałaś taką sytuację :/

  2. The heart of your writing while appearing reasonable at first, did not really work properly with me after some time. Somewhere within the sentences you actually were able to make me a believer unfortunately only for a while. I still have got a problem with your leaps in assumptions and you might do well to fill in those gaps. In the event you actually can accomplish that, I would surely end up being impressed.

  3. When I originally commented I clicked the -Notify me when new comments are added- checkbox and now each time a comment is added I get four emails with the same comment. Is there any way you can remove me from that service? Thanks!

  4. I genuinely enjoy reading on this site, it holds good posts . „One doesn’t discover new lands without consenting to lose sight of the shore for a very long time.” by Andre Gide.

Dodaj komentarz