Przedstawienie czas zacząć, czyli witamy w sezonie targowym

Jesień już, już palą chwasty w sadach i… rozstawiają stoiska targowe od Szczecina po Rzeszów i od Białegostoku po Opole. Pracodawców zalewają oferty last minute na ostatnie dostępne miejsca. A wszystko po to, żeby zabłysnąć i przyciągnąć nowych, młodych, zdolnych. Nie wiem, czy są jacyś HR’owcy, którzy po dwóch sezonach jazdy ze ściankami promocyjnymi po wszystkich większych wydarzeniach, nadal lubią rozmawiać z ludźmi. Zwłaszcza z wieloma ludźmi. Naraz. Na ogromnej przestrzeni, gdzie setka HRowców rozmawia z tysiącami ludzi. Naraz. O tym samym.

źródło: pinterest

Co gorsza, nie wiem, czy po jednych targach kandydaci nadal mają ochotę na tego typu spotkania. Pomijając możliwość zaopatrzenia się w długopisy, notesy, krówki i wszelkiej maści durnostojki biurkowe.

To niby oczywiste, że na targi idziemy po coś. Jako firma chcemy zaprezentować swoją ofertę – opowiedzieć o rekrutacjach, kulturze organizacyjnej, możliwościach, blaskach (ale też cieniach – bo zawsze jesteśmy szczerzy!) pracy, którą oferujemy. Ale, żeby takie merytoryczne spotkanie mogło się zadziać trzeba się trochę postarać.

Stoisko targowe jest jak wystawa sklepowa. To jak wygląda mówi trochę o firmie. Tylko trochę, bo wszystko zależy od budżetu jaki uda się HRom wyrwać na oprawę. Pamiętam tę walkę o kasę na stoisko, które faktycznie odzwierciedlałoby profesjonalizm firmy. No bo jak można przekonywać kandydatów, że jesteśmy solidni, profesjonalni i generalnie najlepsi na świecie, kiedy plastikowe płachty rozstawione na tzw. „pająku” spadają nam na głowę? Z drugiej strony fontanna i wodotrysk na 18 (bardzo drogich) metrach kwadratowych czasem jest zwyczajnym przerostem formy nad treścią….

źródło: cartoonstock.com

…Bo kandydat raczej nie przychodzi na targi po to, żeby zagrać w grę z hostessą, czy popatrzeć jaki fajny filmik promocyjny nagraliście. Oczywiście to przyciąga wzrok, ale jeśli nie macie do czynienia ze zblazowaną/ym studentką/studentem czwartego roku, która/y mniej więcej od dwóch lat robi karierę i przyszła/przyszedł tylko po krówkę i kawę, to chcecie żeby kandydat do was zaaplikował. A ludzie aplikują chętnie do firm, o których coś wiedzą. Najlepiej coś dobrego. Najlepiej od bezpośredniego źródła – pracowników.

themetapicture.com

Często biznesowi się wydaje, że targi pracy to zabawa dla HRów. I tu się mylą. Targi pracy to zabawa dla biznesu, a HR pomaga dobrze w niej wypaść. Uwielbiałam pogadanki z kandydatami o procesie rekrutacji, szkoleniach i generalnej atmosferze w firmie. Ale w końcu musi nastąpić moment przekazania rozmówcy innej osobie. Komuś, kto zajmuje się tym, czym kandydat chciałby się w przyszłości zajmować. Wtedy dopiero mogą porozmawiać o realiach, o doświadczeniach, o zespole. I o tym wszystkim czego HRy nie wiedzą (podobno są takie rzeczy, ale nie dużo).

Najgorsze, co może się na targach zdarzyć to piękne stoisko, z mnóstwem gadżetów i ludźmi odpowiadającymi na pytanie o oferty pracy „wszystko znajdziesz na naszej stronie”. Serio?! Przychodzisz na targi pracy żeby postać w garniaku, zjeść obiad i popatrzeć o ile lepsze długopisy ma konkurencja?

źródło: 9gag.com

Wiem, wiem, możecie powiedzieć, że wszystko super, ale że to zabawa dla wielkich korpo. To prawda, że firmy bijące się o palmę pierwszeństwa w różnego rodzaju rankingach „muszą” pokazywać się wszędzie. Ale jeśli nie walczysz o statuetki, a „jedynie” o dobrych kandydatów, którzy będą chcieli zaaplikować do twojej firmy – wybieraj rozważnie. Sporo osób przychodzących na targi to „turyści”, którzy odwiedzają wszystkie wydarzenia jak leci (chociaż spotkają na nich dokładnie te same firmy z dokładnie tą samą ofertą). Nie masz kasy jak lodu, ale chcesz się pokazać? Wybierz coś najbliższego twojemu profilowi – to mogą być małe, uczelniane targi na jakimś wydziale (często darmowe albo za 500 zł. Poza Warszawą oczywiście, bo te stołeczne raczej poniżej 1500 nie schodzą). Wtedy zwiększasz szansę na trafienie do swojego „targetu”. Ale, jeśli jesteś mistrzem/mistrzynią negocjacji i udało Ci się wyrwać kilka tysiączków – idź tam, gdzie jest najwięcej ludzi, duża promocja i znana marka. Przyznaję, że jestem fanką Absolvent Talent Days*, od pierwszej edycji. Ale poza sentymentem naprawdę uważam, że robią świetną targową robotę, chociaż tani nie są ;). Już sama obecność wielkich graczy na rynku pracy zwiększa szansę, że dotrze do ciebie duża i różnorodna grupa kandydatów.

żródło: lifeBuzz.com

Nie ważne, czy ze ścianką, czy bez ścianki, na 18 czy na 4 metrach, na wielkich czy małych targach, pamiętaj o jednym – to ludzie na Twoim stoisku zrobią najlepszy employer branding. Bez nich masz pozamiatane.

 

*no i znowu notka niesponsorowana – widać, że jestem socjologiem a nie bizneswoman, nie?

 

5 Replies to “Przedstawienie czas zacząć, czyli witamy w sezonie targowym”

  1. I like what you guys are up also. Such smart work and reporting! Keep up the excellent works guys I have incorporated you guys to my blogroll. I think it’ll improve the value of my site 🙂

  2. What¦s Going down i am new to this, I stumbled upon this I’ve found It absolutely helpful and it has helped me out loads. I am hoping to give a contribution & help different users like its helped me. Good job.

  3. Thanks , I have recently been searching for information approximately this subject for a long time and yours is the greatest I’ve found out till now. But, what concerning the bottom line? Are you positive concerning the supply?

  4. Hi, I do believe this is a great blog. I stumbledupon it 😉 I will revisit yet again since I bookmarked it. Money and freedom is the best way to change, may you be rich and continue to guide other people.

  5. I am regular visitor, how are you everybody? This piece of writing posted at this site is really pleasant.

Dodaj komentarz