HR Camp 2017, czyli o czym w haerach piszczy

Chodzenie na konferencje jest fajne, bo spędza się dzień poza biurem i można zjeść dużo ciastek za darmo. Na HRCamp fajny był jeszcze popcorn … no i wystąpienia oczywiście, które szczerze mówiąc zaskoczyły mnie bardzo na plus. Pamiętam początki tej konferencji, która miała swoje lepsze i gorsze edycje. Tę mogę zdecydowanie uznać za bardzo udaną.

Już kiedy zobaczyłam agendę musiałam westchnąć smutno. Konferencja była podzielona na trzy ścieżki, więc siłą rzeczy nie udało mi się pójść wszędzie gdzie chciałam. Bardzo żałuję, że nie zobaczyłam wystąpień EY, PwC, ING, Goldenline, Orbisu i kilku innych. No ale przecież się nie rozdwoję.

źródło: pinterest

Przyznaję, że już wystąpienie Norberta Biedrzyckiego z McKinsey zrobiło na mnie duże wrażenie. Oczywiście mówi się o tym, jak sztuczna inteligencja za chwilę zmieni rynek pracy, ale rzadko można na ten proces spojrzeć z drugiej strony. Czym zajmą się maszyny mniej więcej wiemy. Ludzie natomiast będą musieli się nauczyć… bycia ludźmi. Pomyślelibyście o tym, że można mieć zawód Trener Empatii? A to tylko jeden z zawodów przyszłości. Pocieszające z punktu widzenia HR’a, że „ludzkie” kompetencje, będą coraz bardziej poszukiwane. Nie wszystko da się przecież zautomatyzować.

Rewelacyjny był Sebastian Drzewiecki z GSK IT. Jak trudno buduje się markę firmy, która funkcjonuje na rynku od lat, rekrutuje na dramatycznie trudnym rynku IT, ale nikt nie wie o jej istnieniu? Nawet sąsiedzi z drugiej strony ulicy (czyli Allegro, które też mocno błysnęło swoją prelekcją). W tym przypadku trzeba było sporego wysiłku włożonego w uświadamianie lokalnego rynku (Poznań), prostych, ale nośnych pomysłów i odrobiny szczęścia. GSK IT na przykład pogratulowało rocznicy istnienia swojemu sąsiadowi, firmie Allegro, poprzez wyklejenie życzeń na szybach swojego biura. Proste? Proste! Tanie? Jak barszcz. A najlepsze, że szczere – żadnej ustawki, pełne zaskoczenie i co więcej sympatyczne podziękowanie ze strony Allegro. Akcja medialna gwarantowana.

źródło: epoznan.pl

Moja ścieżka przez tegoroczny camp wiodła zdecydowanie przez IT. Jedno z wystąpień doskonale pokazało, że HR i Empoyer Branding to nie tylko domena wielkich, międzynarodowych korporacji. Maciej Pawłowski z eEngine, chociaż twierdzi, że się stresował zrobił rzecz niesamowitą. Opowiedział jak w firmie zatrudniającej… 25 osób można i trzeba mieć przemyślaną strategię rekrutacyjną i wizerunkową. To, że mają świetne ogłoszenia rozumiem. W branży IT można sobie pozwolić na więcej niż w nadal konserwatywnym światku finansów, bankowości czy konsultingu. Nawet to, że od razu przechodzą z kandydatem na „Ty” nie jest dla mnie niczym nowym. Ale to, że kiedy kandydat, który  na pytanie „napiłbyś się czegoś?” odpowiada „tak, poproszę kawę”, jest zapraszany do kuchni, żeby samemu sobie kawę zaparzyć w towarzystwie pracowników i „rekruterów”, to już jest coś. To drobna rzecz, ale zapraszam na stronę eEngine żebyście mogli sprawdzić jak świetnie wpisuje się w całą ich strategię i wizerunek. To kolejny dowód na to, że kluczem do sukcesu (poza byciem po prostu fajną firmą) jest spójność i szczerość w komunikacji. Duży szacun.

Nie byłabym oczywiście sobą gdybym nie poszła na wystąpienie Deloitte Digital. Przyznaję – po prezentacji podziękowałam Paulinie i Bartkowi za to, jak fajny system rekrutacyjny stworzyli (w bardzo krótkim czasie), ponieważ sama męczyłam się latami pracując na Taleo, które było stosowane w Deloitte. Nowe narzędzie jest super, to prawda. Ale na mnie zrobiło też wrażenie, w jaki sposób zostało stworzone. Zaangażowano profesjonalny, wewnętrzny zespół programistów (tylko 6 osób!), grafików, ux’ów i  ściśle współpracowano z klientem, czyli z jednej strony rekruterem, a z drugiej… z kandydatem. Wyobrażam sobie, że droga do przekonania zarządu, do wydania pieniędzy i poświęcenia czasu nie była łatwa, ale patrząc, z jakim zaangażowaniem i pasją ta dwójka opowiadała o swoim produkcie – wcale się nie dziwię, że twarde, konsultanckie głowy uległy. To dowód na to, że rynek pracy bardzo się zmienia. Znana nazwa i reputacja już nie wystarczą, żeby przyciągnąć najlepszych. Takie „drobnostki” jak skomplikowany proces aplikacji może ci odebrać spore grono potencjalnie dobrych kandydatów. Dbanie o doświadczenie kandydata nie tylko na rozmowie, ale już na etapie kiedy czyta ogłoszenie i klika przycisk aplikuj, musi stać się standardem. Jeśli ktoś z Was aplikował kiedyś do Deloitte przez stary system to polecam spróbować jeszcze raz – popłaczecie się z radości kiedy po 11 sekundach (!!!!) dostaniecie potwierdzenie, że aplikacja się udała!

źródło: linkedin.com

W życiu każdego haera przychodzi taki moment, kiedy musi się zatrzymać i spojrzeć, czy to wszystko ma sens. Czy gdzieś nie wychodzimy z przerostem formy nad treścią. W trakcie wystąpienia Zyty Machnickiej gęba mi się uśmiechała od ucha do ucha. Trudno mi podsumować tę prezentację. Dużo w niej było konkretów i przykładów na świetne akcje oparte na jakości dostarczanych produktów i usług. Ale dużo też było emocji. To właśnie ten czynnik ludzki, o którym była mowa w prezentacji McKinsey. Możemy wydać kupę kasy na kampanie, fajerwerki, gadżety i generalny fejm, ale jeśli to nie jest oparte przede wszystkim na jakości i… na relacji z ludźmi, to kasa wywalona w błoto. Nikt tak dobrze nie świadczy o fajności twojej firmy jak ty. I nic nie ma większego znaczenia, niż relacje jakie budujesz z ludźmi – klientami, kandydatami, dostawcami, czy kimkolwiek, kto ma kontakt z firmą i z Tobą. Kreatywne kampanie są fajne, ale osobiście mam tendencję bardziej wierzyć ludziom niż ulotkom. Zyta opowiedziała, jak była zaskoczona, kiedy zaczęła dostawać bardzo fajne propozycje współpracy w momencie zupełnej ciszy medialnej, na jaką w pewnym momencie się zdecydowała. Okazało się, że nie trzeba dużo o sobie mówić, jeśli wcześniej pokazało się jak fajne rzeczy się robi.

źródło: viralnova

I właśnie z taką myślą wyszłam z konferencji, nucąc piosenkę, którą puściła nam Zyta – Róbmy swoje. Po prostu róbmy swoje tak dobrze, jak się da. Chciałabym budować takie środowisko w pracy, żeby fajerwerki ebowe nie były konieczne.

Ktoś z Was był na HRCamp? Coś szczególnie Wam się podobało? A może wręcz przeciwnie? Dawajcie znać – dzielmy się przemyśleniami 🙂

 

P.S. Przepraszam za jakość zdjęć – kariery fotograficznej nie zrobię 😉

7 Replies to “HR Camp 2017, czyli o czym w haerach piszczy”

  1. Hej! To był mój pierwszy raz na konferencji HR. Super prelekcje i wiele merytorycznej wiedzy dookoła. Mam nadzieję, że to nie pierwszy raz, kiedy przyszło nam się spotkać 🙂

    Miłego!
    Maciek

    1. z takim case study musicie iść w świat ! Pozdrawiam 🙂

  2. Mi się podobała sesja kanapowa Mai Gojtowskiej;) i fenomenalny case na komunikację wewnętrzną firmy logistycznej z plusem (nazwy nie pamiętam). Zyta zgadzam się-była moc;)

    1. Tak! to było kuehne+nagel – case z goframi rozłożył mnie na łopatki 🙂 A u Mai w końcu nie byłam 🙁

  3. I dugg some of you post as I thought they were extremely helpful very helpful

  4. Appreciate it for helping out, good information. „If at first you don’t succeed, find out if the loser gets anything.” by Bill Lyon.

  5. We stumbled over here from a different page and thought
    I should check things out. I like what I see so now i am following you.

    Look forward to looking over your web page again.

Dodaj komentarz