Sfrustrowani i niebezpieczni, czyli jak pomóc pracującym rodzicom ogarnąć się z życiem

Kojarzycie taki obrazek rodem z lat ’50, kiedy pan domu chodzi do pracy, robi biznesy i zarabia pieniądze, a żona robi mu kanapki, obiad i kolację, pierze, sprząta i wychowuje dzieci? No to w sumie poza wynalezieniem internetu i globalnym ociepleniem niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Tyle tylko, że obecnie mało którą rodzinę stać na to, żeby jedno z dorosłych nie pracowało.  To nie będzie tekst wściekłej feministki o zniewoleniu kobiet i nierównościach zawodowych. To będzie tekst o wygórowanych oczekiwaniach i frustracji rodziców i opiekunów (ale nadal autorstwa feministki).

źródło: pinterest

Kiedy Sheryl Sandberg, COO Facebooka, napisała „Lean In”, pierwsze reakcje były bardzo entuzjastyczne. Kobieta, która osiągnęła wszystko, dzieliła się swoją wiedzą, o tym jak odnieść sukces na każdej płaszczyźnie. Jak być idealną, walczyć i zwyciężać. Sandberg zachęcała, żeby włączyć się do gry. Pracować ciężko, nie odpuszczać, przeć do sukcesu. Innymi słowy proponowała, żeby dostosować się do panujących reguł, zamiast je zmieniać. Niestety taki przepis na szczęście nie wszędzie działa. A z pewnością nie tam, gdzie praca to nie tylko wspinanie się po szczeblach kariery, ale też zarabianie na życie.

Nie mam dzieci, ale większość kobiet wokół mnie to matki. W dodatku matki pracujące. Uwielbiam swoją robotę, to że ciągle czegoś się uczę, że tworzę i funkcjonuję w środowisku zmuszającym do intensywnego myślenia. Większość znajomych matek ma podobnie. Ale one mają jeszcze coś – poczucie winy kiedy wracają do domu, a dzieci rzucają się na nie z krzykiem. Po pracy nie zapadają się w legowisko z książką (jako ja to robię), ale nadrabiają czas. Bawią się, gotują, żartują, czytają książki i uspokajają dzieci przed snem, kiedy któreś boi się zasnąć, żeby nie stracić mamy z oczu. Rano wychodzą do pracy zanim dzieci wstaną, albo jeszcze pół śpiące odwożą do przedszkola/szkoły/dziadków. W ciągu dnia łapią chwilę żeby pomyśleć co też robią maluchy, czy zjadły, czy już nie boli ich gardło i czy na pewno mają odpowiednie buty na spacer. Pracujący rodzice (bo przecież i ojców działających i myślących w ten sposób przybywa) usiłują się dostosować, ale tak naprawdę przeciągają linę między karierą a rodziną. Nie mogą mieć wszystkiego. A najczęściej zapominają o sobie biegnąc od jednej życiowej roli do drugiej. Wtedy rodzi się frustracja.

źródło: pinterest

Jakkolwiek chciałabym wymyślić idealne rozwiązanie, które rodzicom (ale też np. opiekunom starszych osób w rodzinie) pomoże spełniać się na wszystkich polach, a do tego dbać o siebie, chyba nikt jeszcze nie zlokalizował gdzie jest złoty środek. To, co wiem na pewno, to że zmęczony i sfrustrowany pracownik jest mniej efektywny, a zmęczony i sfrustrowany rodzic jest mniej fajny. Na tym jak być dobrym rodzicem nie znam się zupełnie, ale jako haer mogę mieć kilka pomysłów na poprawę środowiska pracy.

  1. Praca zdalna

    Jednym z najczęściej wymienianych pomysłów na ułatwienie życia rodzicom i opiekunom jest wprowadzenie możliwości pracy zdalnej. To rozwiązanie coraz bardziej popularne i niezwykle cenione przez pracowników. W większości firm nie ma problemu żeby pracownik wykonywał swoje obowiązki w domu zwłaszcza, jeśli jego rola nie wymaga bycia na posterunku przy biurku. Problem polega na tym, że nadal, a może nawet bardziej, ten czas musi być podzielony między pracę i rodzinę. Oczywiście możesz pisać raport siedząc z laptopem w łóżku, ale jak wytłumaczysz swojemu trzylatkowi żeby nie przeszkadzał, bo tatuś czy mamusia chociaż w piżamie to są w pracy?

    źródło: pinterest
  2. Firmowe żłobki i przedszkola

    Dlatego dobrym rozwiązaniem może być stworzenie w firmie przestrzeni do opieki nad dziećmi. Żłobek czy przedszkole sfinansowane przez firmę, mieszczące się w jej budynku albo bardzo bliskiej okolicy, może być ogromnym ułatwieniem. Przede wszystkim jest dostępne – koniec ze strachem, czy dzieciak dostanie się do jakiejkolwiek placówki. Po drugie oszczędza czas na dojazdach – już nie musisz odwozić pociechy na drugi koniec miasta, martwić się kto ją odbierze i czy zdążysz, żeby nie była ostatnim odbieranym dzieckiem. Po trzecie – masz dziecko na oku – wystarczy piętnaście minut przerwy żeby skoczyć do przedszkola i zjeść razem drugie śniadanie, albo chociaż rzucić okiem przez okno jak maluch się bawi. A jeśli dziecko chodzi już do szkoły, nie ma świetlicy, a samo w domu nie będzie siedziało, może zorganizować świetlicę w biurze? Wystarczy trochę przestrzeni, biurka, książki, zabawki i opiekunka, żeby dzieciaki po szkole miały miejsce do odrobienia lekcji, odpoczynku i jednocześnie były blisko rodziców.

    źródło: pinterest
  3. Dofinansowanie do opieki

    Nie wszyscy będą chcieli lub mogli skorzystać z firmowych przedszkoli. Dla takich osób idealnym rozwiązaniem byłby specjalny fundusz przeznaczony na dofinansowanie do opieki.  Może rodzice wymarzyli sobie konkretne przedszkole czy szkołę oferujące indywidualny program? Może ktoś ma pod opieką osobę starszą lub niepełnosprawną? Świetnym pomysłem byłaby pomoc w znalezieniu opiekuna lub opiekunki oraz wsparcie w finansowaniu. Kojarzycie funkcję consierge’a w hotelach? Coraz częściej jest adaptowana w firmach. To osoba od załatwiania spraw prywatnych np. dla menedżerów. Odbiera pranie, wysyła pocztę, jedzie na przegląd auta. Czemu nie mogłaby też wesprzeć w zrekrutowaniu opieki?

    źródło: someecards.com
  4. Zobacz gdzie pracuję

    Często z okazji dnia dziecka organizowane są wydarzenia kiedy młodsze i starsze dzieciaki mogą odwiedzić biuro rodziców, zobaczyć co robią i pobawić się w biurze – takimi inicjatywami chwali się cała wielka czwórka, banki i firmy FMCG. W mojej obecnej pracy cyklicznie organizowane są wycieczki po naszym historycznym budynku – zajrzenie do skarbca z fosą to dla dzieciaków niesamowita frajda. Na fantastyczny pomysł wpadła też firma Accenture, która zorganizowała dzień otwarty dla bliskich swoich pracowników – wpis na Linkedin zaczynał się od słów „czy potrafisz wytłumaczyć swojej babci czym dokładnie się zajmujesz?”. Pokazanie rodzinie gdzie spędzamy czas, co robimy i czemu sprawia nam to frajdę może ułatwić życie chociażby przez otwarcie całej palety tematów do rozmów przy kolacji (jeśli na nią zdążymy przed wyjściem z pracy).

    źródło: shoeboxblog.com
  5. Work-life balance

    „Blisko 80% pracowników uważa, że zbyt dużo czasu poświęca na pracę, ponad połowa deklaruje, że dopasowanie czasu pracy do obowiązków rodzinnych przychodzi im z trudnością, zaś 43,7% ma problemy z jego dopasowaniem do opieki nad dziećmi, a 33,2% – do opieki nad starszymi członkami rodziny. Aż dla 56% pracowników sukces zawodowy jest równoznaczny z utrzymaniem równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym[1]. Z badań wynika też, że zaburzona równowaga między życiem prywatnym a pracą 12-krotnie zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego i 3-krotnie podnosi ryzyko wystąpienia stanów depresyjnych”

    To hasło prześladuje pracodawców od lat i wywołuje frustrację u pracowników. Co dokładnie oznacza i jak o to zadbać? Co zrobić, żeby zafunkcjonowało realnie, a nie tylko jako hasło w broszurze reklamowej? Różne są pomysły a część z nich, z przykładami znajdziecie na stronie ministerstwa pracy i polityki społecznej https://rodzinaipraca.gov.pl/ , która powstała w ramach projektu promowania programów prorodzinnych „Rodzina i praca, to się opłaca” (dobra, tytuł słaby, ale sama inicjatywa – wielki szacun!). Jakichkolwiek polityk byśmy jednak nie stworzyli, wszystko rozbija się o ludzi. To od zarządów, dyrektorów i menedżerów zależy, czy zbudują środowisko wspierające, czy eksploatujące. Pewnie, że fajnie mieć pracownika po 8+ godzin na dobę pod ręką. Pytanie tylko na ile efektywnego i na jak długo. Kiedy zacznie popełniać błędy ze zmęczenia? Kiedy zdecyduje się odejść, żeby znaleźć coś nawet mniej płatnego, ale zostawiającego czas na życie? Myślicie, że zawsze taką osobę można zastąpić? No to powodzenia.

    źródło: catbert.com

Jeden znajomy prezes mawiał, że nie ma lepszego pracownika niż taki z dwójką dzieci i kredytem hipotecznym (najlepiej we frankach). A ja twierdzę, że nie ma lepszego pracownika niż ten, któremu chce się robić swoją robotę, a w dodatku ma do tego fizyczną i psychiczną przestrzeń. To kosztuje? Pewnie! Ale mniej niż wpadki, które popełniają ci sfrustrowani i zmęczeni.

Jest jeszcze jeden sposób na wsparcie rodziców i opiekunów – czasem trzeba się wygadać i podzielić doświadczeniem. Koleżanka stwierdziła, że chciałaby stworzyć grupę samopomocową dla pracujących matek, żeby nie zostawały z myślą „dlaczego nie daję rady skoro wszystkie wokół są takie świetne”. Nie są. Wszystkie zmagacie się z tym samym, tylko wszystkie umiecie to ukryć pod profesjonalnym makijażem. Ale czasem trzeba go zmyć i dać sobie luz. Trzymam kciuki za tę inicjatywę.

źródło: buzzfeed.com

Dodaj komentarz