Jak ujarzmić prymusa?

Ostatnio moje życie wywróciło się, może nie do góry nogami, ale tak trochę jakby na boczek. Od połowy stycznia zmieniłam rolę (żeby nie powiedzieć awansowałam) i oficjalnie z początkiem lutego zostałam HR BP dla mojego ulubionego obszaru IT. Radość nie pozostała niezmącona, bo oznaczało to odejście z mojego ukochanego zespołu rekrutacji i employer brandingu – najlepszego zespołu, w jakim do tej pory pracowałam.

źródło: someecards

Żeby było ciekawiej, poza haerbepowaniem nadal rekrutuję. Możecie się domyślić, jak wygląda mój kalendarz. Między spotkaniami, rozmowami rekrutacyjnymi, zebraniami i planowaniami, jakoś ucieka mi czas na pisanie. Ale ucieka też czas na fryzjera, lekarza, czytanie, wino z koleżankami, leżenie w wannie, długie spacery itd. W pewnym momencie złapałam się na tym, że wychodząc po ośmiu godzinach z pracy, czułam się jakbym szła na wagary. Poczucie winy nie zmalało, kiedy kolejnego dnia odpaliłam skrzynkę z mailami wysłanymi przez współpracowników w środku nocy.

źródło: 9gag.com

Jesteśmy zapracowani. Albo lubimy sprawiać takie wrażenie. Bo jak kalendarz jest wypełniony po brzegi, to znaczy, że jesteś potrzebna/y. Zajętość to miara ważności. Teraz napiszę, że to okropnie głupie, ale jutro pójdę do pracy i nie wyjdę póki inbox nie będzie pusty, a wszystkie maile „odpowiedziane”. Kolegom, podwładnym, a nawet szefom powtarzamy „daj spokój, idź do domu, przecież to nie sprawa życia i śmierci” i nawet w to przez chwilę wierzymy. Ale za moment znów jesteśmy hiper prymusami, którzy muszą wszystko zrobić najlepiej i najpierwsi. Albo przynajmniej sprawiać takie wrażenie.

źródło: 9gag.com

Czekacie aż podam przepis, jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Jakbym miała, to bym podała. Jestem na etapie wypróbowywania opcji. Sprawdzania, jak daleko mogę pójść, żeby świat się nie skończył.

źródło: 9gag.com

W tej chwili pracuję metodą „to moja decyzja”. Bo to jest właśnie w prymusowaniu najgorsze, że w zasadzie nikt mi tego nie nakazuje. Oczywiście dostaję polecenia i zadania, ale sama podejmuję decyzję żeby powiedzieć, że oczywiście dam radę wszystkim się zająć. Chociaż wiem, że nie dam rady. Nie w normalny sposób.

źródło: pinterest.com

Idzie wiosna, nie wiem czy zauważyliście? Uwielbiam ten moment w roku, chociaż jest bardzo krótki i łatwo go przegapić. Jednego dnia wychodzisz z domu, marzniesz otoczona/y łysymi badylami podblokowych krzaków, a już za chwilę gubisz się w gąszczu forsycji. Bardzo nie chcę znowu tego momentu przegapić. Dlatego postanawiam podejmować decyzje. Czy naprawdę muszę odpisać na tego maila dziś ? Czy muszę się spotkać z kandydatem o 17, chociaż zaczęłam pracę o 7:00? Czy to zebranie nie może się odbyć beze mnie? Ważniejszy jest raport, czy stęskniony pies czekający w domu na długie bieganie?

źródło: pinterest

Uwielbiam moją pracę, ale nie chcę żeby była jedyną treścią mojego życia. Jeśli macie swoje sposoby na radzenie sobie z wewnętrznym prymusem, dajcie znać – chętnie wypróbuję.