Jak być leniwym i nie stracić pracy

Bill Gates podobno mawia, że najlepiej jest zatrudniać ludzi leniwych ponieważ to oni najszybciej znajdą sposób, żeby wykonać zadanie przy najmniejszym nakładzie pracy, a przecież w gruncie rzeczy o to nam wszystkim chodzi. Ostatnio czytałam też, że zatrudnianie buntowników się opłaca, bo potrafią zakwestionować wszystkie „do tej pory tak się robiło” i wymyślić nowe, efektywniejsze rozwiązania. Wychodzi na to, że wielcy liderzy przez kilkadziesiąt lat popełniali same błędy w kreowaniu swoich polityk zatrudnienia. Dawanie pracy potulnym i pracowitym nie zawsze musi skutkować wielkim sukcesem biznesu. I tego będę się trzymać, gdyż na drugie imię mam Leniwa.

źródło: pinterest

Wszystko się zmieniło, a w zasadzie zaczęło zmieniać, kiedy na rynek pracy wkroczyło z przytupem pokolenie Y. To słynne zdanie: „nie mogę zostać, bo mam yogę” oburzało starych wyjadaczy i sprawiało, że rekruterom gotowała się krew w żyłach. Ileż to razy sama powtarzałam „ta dzisiejsza młodzież!” będąc niewiele starszą od moich kandydatów. A później szlag trafił moje zdrowie i zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę trzeba się zarzynać żeby zrobić coś dobrze?

źródło: someecards.com

Jeszcze dziesięć lat temu dobrym pracownikiem był ten, kto nie wychodził z biura przed szefem. A szef oczywiście wychodził późno, gdyż im później wychodzisz tym jesteś ważniejszy, albowiem jesteś zarobiony. Tak miała np. Arianna Huffington twórczyni portalu Huffington Post. Kobieta sukcesu, która potrafiła pracować kilkanaście godzin na dobę (i nie mam na myśli jedenastu) pewnego dnia zemdlała w swoim biurze, walnęła łbem o kant biurka i obudziła się w kałuży krwi. Jak możecie się domyślić, to doświadczenie wpłynęło na jej postrzeganie pracy i życia. Wkrótce po tym napisała bestselerową książkę „Sleep revolution” traktującą o tym… że sen jest zdrowy.

źródło: buzzfeed.com

Nie tylko nocny wypoczynek jest istotny dla naszego dobrostanu. Metabolizm wielu ludzi działa tak, że w porze obiadowej, a szczególnie po posiłku, czujemy senność. Kawa, owszem bywa dobrym pomysłem, ale będąc bardzo leniwym leniem czasem miewam tak, że moje ciało krzyczy wręcz o możliwość położenia się w pozycji embrionalnej i zdrzemnięcia się choćby na 15 minut. Działa to u mnie jak automat i choćbym nie wiem jak chciała, często po prostu mnie odcina (chyba, że mam spotkania – to zawsze trochę podnosi ciśnienie 😉 ). Część pracodawców zaczyna rozumieć biologiczne potrzeby pracowników i drzemkę w pracy umożliwia, a nawet do niej zachęca. Ba! Mamy już nawet międzynarodowy dzień drzemki w pracy! Zapamiętajcie tę datę – 12 marca.

źródło: pinterest

Reset mózgu, który wielu może postrzegać jako lenistwo, jest doskonałym sposobem na odświeżenie myślenia i wzrost efektywności. W końcu lepiej przekimać kilkanaście minut i wrócić do roboty z nowymi siłami, niż snuć się pół dnia, walcząc ze zmęczeniem i nie wiedząc, co ze sobą zrobić.

źródło: dumpaday

Wracając do Billa Gatesa – czymże jest Windows jeśli nie narzędziem usprawniającym pracę (nie dyskutujmy o wadach i zaletach office’a). Czy ktoś jeszcze pamięta jak wyglądała obsługa komputera zanim zostało otwarte okno na świat? Mnie nie pytajcie – nie pamiętam. Jeśli potrzeba jest matką wynalazku, to lenistwo jest co najmniej chrzestną. Pralka, odkurzacz, jedzenie w puszkach, kostka rosołowa, elektryczna golarka, elektryczna szczoteczka do zębów, wyciskarka do cytrusów, smartfon, okulary progresywne, dżinsy, maszynka do popcornu i tak dalej. Wszystkie te rzeczy powstały, żeby zmniejszyć nakład pracy do tej pory konieczny do realizacji różnych czynności.

źródło: guff.com

Czy zatem jest coś złego w mówieniu „trzeba tak zrobić, żeby się nie narobić”? Oczywiście możemy wymyślać skomplikowane procedury, otwierać gigantyczne projekty, zostawać po godzinach żeby ręcznie narysować tabelkę zamiast powierzać to zadanie excelowi. Tylko po co?

źródło: dilbert.com

Optymalizacja drodzy państwo nie zaczyna się tam, gdzie ludzie prześcigają się na ilość godzin spędzonych nad zadaniem. Optymalizacja to wynik myślenia człowieka leniwego, który jest w stanie na chwilę uruchomić wszystkie swoje szare komórki, żeby robiąc mniej, osiągnąć lepszy wynik. Dobrze wykorzystane lenistwo może przynieść wspaniałe efekty. Wystarczy tylko otworzyć głowę na wszystko inne, niż „do tej pory tak się to robiło” i pozwolić działać inwencji leniuchów.

źródło: teeturtle

Dobranoc.

Dodaj komentarz