Czołem partnerze!

Oglądacie może seriale kryminalne? Ja oglądam pasjami. Od dziecka uwielbiam wszystkie historyjki o dzielnych stróżach prawa, zwalczających zło… przeważnie w duetach. Starsky i Hutch, Dempsey i Makepeace, Brennan i Booth i można by tak wymieniać godzinami. No dobra, był też Kojak i Colombo, ale to wyjątki potwierdzające regułę. A co to ma wspólnego z haerem?

źródło: teespring

W haerach ważne jest bycie dobrym partnerem, balansującym na cienkiej granicy między ludźmi a biznesem. Bo umówmy się, wszystkie hasła o tym, że najważniejsi są ludzie, są o tyle prawdziwe, o ile ci ludzie służą organizacji. Gdyby tak nie było, nie byłoby też zwolnień z pracy, bo przecież każda taka sytuacja dla człowieka jest trudna. A zatem tak, ludzie są ważni jeśli są potrzebni do funkcjonowania firmy czyli mają wiedzę i umiejętności, które pozwalają realizować cele biznesowe.

źródło: someecards

Będąc partnerem musisz wiedzieć, kto ci płaci (jak ładnie sformułowała to jedna z moich koleżanek). Tak jak w filmach kryminalnych – wspierasz swojego partnera w realizacji zadań detektywistycznych póki jest dobrym gliną, a przestajesz kiedy ten przechodzi na ciemną stronę mocy. Służba prawu i posterunek są najważniejsze. Z drugiej strony masz pracowników, dla których jesteś wsparciem w budowaniu takiego miejsca, gdzie chce się pracować chociaż świat kusi innymi możliwościami. A żeby nie było zbyt łatwo jest też trzecia strona. Obok wspierania i realizowania z góry narzuconych zadań, dzięki bliskości zarówno z menedżerami jak i „zwykłymi” pracownikami, doradzasz i tworzysz nowe rozwiązania.

źródło: someecards

Dla przykładu wsparcie pracowników to chociażby pomoc w planowaniu rozwoju. Spotykasz się z ludźmi, rozmawiasz i dowiadujesz, że potrzebują szkolenia z komunikacji. Wracasz do siebie i kombinujesz kiedy, komu i jakie szkolenie można by zaproponować.

źródło: someecards

Od strony organizacji dostajesz zlecenie na przygotowanie rocznego planu urlopów, bo to ważne, żeby firma nie musiała tworzyć rezerwy urlopowej (środki zamrożone na wypłatę w razie odejścia pracownika ekwiwalentu urlopowego za przysługujące a niewykorzystane dni). Zatem kontaktujesz się z ludźmi prosząc żeby zaplanowali swój urlop z rocznym wyprzedzeniem, tak żeby można to było odnotować w stosownych systemach.

źródło: someecards

I w końcu doradzasz i kreujesz – na to przykładów jest mnóstwo i zwykle bywają drobne, a polegają na rozwiązywaniu przypadków nieujętych w planach i procedurach. To tu właśnie rysuje się granica między partnerstwem z biznesem i partnerstwem z ludźmi.

źródło: dilbert.com

Oczywiście są tacy haerowcy, dla których ta granica jest bardzo jasna i przechodzi na linii firmowych procedur. Jeśli jakikolwiek przypadek do procedury nie pasuje, musi się dostosować , albo zniknąć. Inni uważają, że dobre stosunki z ludźmi są wartością nadrzędną i oni będą starali się ze wszystkich sił budować i utrzymywać przyjaźnie, niezależnie od tego jaki wpływ ma to na działanie organizacji.

źródło: pinterest

Gdzieś pośrodku jestem ja i pewnie spora reszta haerowców, którzy usiłują znaleźć balans, między realizowaniem zadań biznesowych i budowaniem fajnego środowiska pracy. Wydaje mi się dość oczywiste, że te dwa punkty muszą się wzajemnie uzupełniać. Bez sprawnego biznesu nie ma miejsc pracy, a jeśli miejsce jest opresyjne to raczej nie zrobi dobrego biznesu. Balansowanie jednak bywa trudne, bo każdy przechył prowadzi do utraty równowagi.

Będąc haerową fundamentalistką wyznaję tylko trzecią drogę. Krętą i wyboistą, ale jedyną, która jest zgodna z moim etycznym kompasem. Jak według mnie powinno wyglądać partnerstwo?

źródło: pinterest

Po pierwsze słuchaj i zrozum. W codziennym zabieganiu między kolejnymi rekrutacjami, raportami i prezentacjami, trzeba znaleźć czas na rozmowy. Przyznaję – kocham wszystkie korytarzowe pogaduchy, z których najwięcej się dowiaduję o tym, co w trawie piszczy. Żadne dziesięć minut spędzone na rozmowie nie jest czasem straconym (o ile pomaga budować relacje albo dotyczy, choćby luźno, pracy). Jeśli umiesz słuchać, potrafisz wyczuć nastrój i wyłapać treści między słowami. Ale to tylko połowa sukcesu – musisz jeszcze zrozumieć z czego ten nastrój wynika i co możesz zrobić, żeby go utrzymać albo poprawić. Do pełnego szczęścia dobrze byłoby znać strategię firmy i oczekiwania biznesowe. Żeby być wsparciem, musisz wiedzieć, co chcesz wspierać. Czy to będzie zwiększanie sprzedaży, budowanie innowacji, a może fokus na najbliższe lata to ekspansja na zagraniczne rynki? Każdy z tych celów wymaga trochę innej strategii HR. Nie jesteśmy haerem tylko dla haerowania.

źródło: dilbert.com

Po drugie buduj zaufanie. Zadaniem HR BP jest stworzenie takiego środowiska, w którym menedżerowie sprawnie zarządzają, ludziom pracuje się dobrze, a cele biznesowe są efektywnie realizowane, ku chwale… czego tam chcecie. Nie da się tego osiągnąć, jeśli ludzie ci nie ufają. Tu też przydaje się zdrowy dystans. Szczerość jest podstawą dobrej współpracy. To nie znaczy, że wszystkimi informacjami musisz się dzielić. Są rzeczy których przełożeni nie muszą wiedzieć o swoich ludziach, ale też są sprawy, które zarządzający chcą zachować dla siebie. Haer nie jest szpiegiem z krainy deszczowców, a tym bardziej nie jest podwójnym agentem. To, co usłyszy, służy wyłącznie do realizacji nadrzędnego zadania, nie przez manipulacje, szczucie i zarządzanie plotką, ale szukanie najlepszych rozwiązań na bazie informacji, które się ma. Zaufanie buduje się długo, ale ekspresowo można je stracić i wtedy, że tak powiem… dupa.

źródło: pinterest

Po trzecie bądź człowiekiem. Wiem, że gorącym trendem jest automatyzacja procesów, również haerowych, ale są jeszcze (na szczęście) kwestie czysto ludzkie. Mając zaufanie „swoich” ludzi, słuchając i rozumiejąc ich potrzeby na pewno trafisz na sytuacje bardzo niestandardowe, trudne, których żadna procedura ani program nie obejmuje. W takich momentach trzeba być człowiekiem, a nie algorytmem wyliczającym najlepsze rozwiązanie. To, co zrobisz może wcale nie być najlepsze, najbardziej efektywne czy najbardziej zgodne z polityką. W danej chwili może się wydawać stronnicze. Ale jeśli według twoich zasad etycznych jest słuszne i jeśli nie niszczy zbudowanego do tej pory zaufania, to jest wystarczająco dobre. Poza tym ludzką rzeczą jest się mylić – czasem bardziej, a czasem mniej spektakularnie. HR BP nie jest guru, czy wyrocznią – popełnia błędy. Ważne żeby umieć się do tego przyznać i przeprosić.

źródło: pinterest

Od niedawna jestem HR Biznes Partnerem dla IT. Większość ludzi, kiedy dowiadywało się z jakim działem będę współpracować, reagowało trochę przerażeniem, a trochę współczuciem, bo przecież IT jest takie trudne. A ja nie mogłabym chyba pełnić tej roli dla innego obszaru – przynajmniej nie umiem sobie tego wyobrazić. Nie jest łatwo zachować dystans, kiedy bardzo lubi się „swoich” ludzi. Trzeba umieć zdefiniować partnerstwo i nakreślić jego granice. Trzeba wiedzieć, że jest się częścią wielkiej drużyny, która chociaż jest baaardzo zróżnicowana, dąży do jednego celu. I kiedy balansuje się na tej cienkiej linie nad przepaścią, satysfakcja, ze skutecznie realizowanych procesów i umiarkowanego zadowolenia ludzi (umówmy się, to ważne żeby mieć na co w pracy ponarzekać 😉 ) to turbo paliwo do czerpania przyjemności z pracy. I sensownego partnerstwa. Czego wszystkim życzę!

źródło: pinterest