Jak Patty zdobyła moje nieczułe haerowe serce

To nie tak, że nie wiedziałam kim jest Patty McCord! Zanim poszłam na pierwszy w Polsce kongres MIT Sloan Management Review oczywiście przeczytałam jej notkę biograficzną i szczerze mówiąc bardzo się cieszyłam na posłuchanie kogoś, kto tworzył Netflixa. Jestem jedną z milionów psychofanów tej platformy. Mimo to, nie spodziewałam się tego, co miało nastąpić.

źródło: pineterst

Jej prezentacja „Power not Empowerment” zaczęła się od haerowego trzęsienia ziemi, a potem było tylko ciekawiej. I żeby było jasne – nic, o czym mówiła Patty nie jest wielkim odkryciem z ostatniej chwili. O prezentowanej przez nią wizji HR mówi się co najmniej od 7 lat… w USA. U nas „debatuje się” nad tym podejściem mniej więcej od lat trzech. Ale debatuje się bez wiary, że i w polskiej kulturze pracy da się ten model zrealizować, a już na pewno nie szybko. Zapominamy przy tym, że dzisiejszy świat działa cholernie szybko.

źródło: pinterest

Niegdysiejsza szefowa HR powiedziała wprost – firma to nie rodzina. Cała ta gadanina, o tym, że tworzymy jedną, wielką rodzinę firmy X czy Y jest po prostu bzdurą. Biznes to biznes, a praca to praca. Spotykamy się, pracodawcy i pracownicy, w konkretnym celu – sprzedajemy sobie określone dobra. To oznacza, że kiedy jedna ze stron nie chce już kupować, albo nie ma ochoty sprzedawać, to się rozchodzimy. Nie jak niefajne małżeństwo, ale jak klient z usługodawcą. Już kilka lat temu czytałam o, jak mi się wydawało, szokującym sposobie prowadzenia biznesu przez Netflixa. Czemu szokującym? Bo Netflix zwalniał ludzi! Nie grupowo, nie z powodu problemów finansowych i nie dlatego, że byli beznadziejnymi pracownikami. Netflix zwalniał ludzi, dla których już nie miał zadań!

źródło: smeecards

W naszej kulturze, to nadal szokujące. Wielu pracodawcom wydaje się, że na rynku pracy nie ma nic bardziej pożądanego, niż umowa na czas nieokreślony. Te czasy szybko miną, a właściwie już mijają. Wiem, że pewnie słyszeliście to już wiele razy i trochę to już nudzi. Miałam podobnie. A później nadszedł rynek IT.

źródło: pinterest

Moja szefowa lubi opowiadać o tym, jak wyglądał rynek pracy w Polsce w latach ’90. Żadna kompetencja nie liczyła się bardziej, niż znajomość angielskiego. Dziś dochodzimy do momentu, kiedy rynek zabija się o ludzi z kompetencjami IT. W zasadzie znikają ogłoszenia gdzie jakichś kompetencji związanych z IT nie trzeba mieć, choćby była to zwykła znajomość excela (ale z makrami i VBA). A co ma wspólnego rynek IT ze zwalnianiem ludzi? 80% kandydatów na programistów, analityków czy testerów z którymi spotykam się w procesie rekrutacji pyta, czy jest opcja pracy na kontrakt albo B2B. W mojej firmie w zasadzie nie ma takiej możliwości. 20% z tej grupy rezygnuje przez to z udziału w rekrutacji. Pamiętam czasy, kiedy z drżeniem serca czekało się aż miną trzy lata w firmie i wreszcie będzie się miało trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Dziś po dwóch latach w jednym miejscu pracownicy zaczynają się rozglądać za zmianą, żeby nie utknąć.

źródło: someecards

Patty McCord od lat powtarza, że zatrudniamy dorosłych. Zatrudniamy dorosłych, ale traktujemy ich jak dzieci. Na każdym kroku prowadzimy za rękę i podejmujemy za nich decyzje. Od tych prozaicznych jak, o której godzinie przyjść do pracy, po te biznesowe dotyczące np. kontroli budżetu. Po co wprowadzać zasadę, że powyżej określonej kwoty wydatki muszą być akceptowane przez finanse? Może lepiej dać ludziom budżet i pozwolić decydować na jakie narzędzia go wydadzą? W końcu skąd człowiek z finansów ma wiedzieć jakie oprogramowanie jest lepsze i bardziej dopasowane do naszej pracy? Netflix wypracował działający model dorosły-dorosły. Tak, zwalniają ludzi. Nawet tych, którzy pracowali w firmie długo i przyczynili się do jej sukcesu. Brzmi strasznie? A wcale takie nie jest, bo Netflix umie się rozstać.

źródło: 9gag

To, kogo zatrudniamy zawsze zależy od modelu biznesowego firmy. Ten model czasem się zmienia. Tak było w przypadku Netflixa kiedy z firmy wysyłkowo dystrybuującej DVD zostali platformą udostępniającą filmy on-line. Dla części ich pracowników nie było już zadań. Dla wielu te zadania kończyły się kiedy kolejny etap wdrożenia platformy się kończył. Amerykanie potrafią zwalniać bardzo brutalnie, ale Patty i jej zespół pomyśleli, że można to robić lepiej. Rozmawiali z ludźmi. Wiedząc, że w określonej perspektywie zadania dla pracownika się skończą, rozmawiali z nim mówiąc wprost „nie będziemy mieli dla Ciebie zadań”. Ale na tym rozmowa się nie kończyła. „Jesteś świetny i zrobiłeś dla nas fantastyczną robotę, wiec jeśli tylko chcesz, pomożemy Ci znaleźć pracę, w której dalej będziesz mógł się spełniać”. I wiecie co? I pomagali! Oczywiście informacja o pracy w Netflixie umieszczona w CV też nie przeszkadzała. HR zajmujący się nie tylko zatrudnianiem ale i outplacementem pracowników pozwalał nie tylko na zapewnienie obsługi zadań, ale też usprawniał pozyskiwanie nowych pracowników i partnerów biznesowych. Wyobrażacie sobie Employer Branding firmy, która oferuje ciekawe zadania, stałe wynagrodzenie, a dodatkowo dba o to żebyś miał/a gdzie odejść?

źródło: someecards

Czy nie byłoby super gdyby i u nas podejście do pracownika zmieniło się z poczucia własności na poczucie współpracy? W ubiegłym roku udało mi się zrekrutować świetnego programistę (szok, skandal, niedowierzanie!!!). Jednym z warunków była umowa o pracę na rok. Po jej upłynięciu stwierdził, że nie chce jej kontynuować w takim kształcie. Nie, że coś źle robiliśmy, po prostu chciał też wykonywać inne zadania, których my nie mogliśmy mu dać. Obecnie współpracuje z nami dorywczo. My nadal mamy usługi świetnego programisty, a on może rozwijać się w różnych obszarach.

źródło: the memme economy

Spotkanie z Patty McCord nie było odkryciem Ameryki. Ale było odkryciem, że do tej Ameryki da się dotrzeć. Wszystko to, o czym jako haerowiec marzę, jej udało się wprowadzić i rozwinąć. Nie jarają mnie spotkania z gwiazdami, ani zbieranie autografów, ale po tej prezentacji musiałam do niej podejść i drżącym głosem powiedzieć, że jestem zachwycona. Kwestia rozstawania się z pracownikami w podejściu dorosły-dorosły to tylko jeden fragment szerszego podejścia, więc możecie się spodziewać kolejnych peanów na cześć haerówki z Netflixa.

źródło: moja własna komórka