Jak skutecznie zgasić iskrę w sześciu krokach?

To nie będzie tekst o BHP. Nie będzie też o gaszeniu zawodowych pożarów, kiedy wszystko było na wczoraj, a wiadomo, że nie wyrobimy się i do pojutrza. Będzie o tym, jak zabić motywację.

Źródło: pinterest

Tony papieru i terabajty danych zużyliśmy na poszukiwanie skutecznych narzędzi motywowania. Coraz lepszych i coraz nowszych. Podwyżka to przeżytek i działa maksymalnie 3 miesiące. Refundacja studiów – oldschool! Owocowe wtorki, masaże przy biurku, nagrody, bonusy, pakiety spa i open bary na tzw. integracjach – było tego dużo i wcale nie mówię, że nie działało. Ale dziś nie będę kolejny raz pisać, jak ważne jest, żeby zmotywować. Dziś zapraszam na antyporadnik jak zabić motywację nawet u bardzo zaangażowanego pracownika:

Źródło: pinterest

Po pierwsze nie dziękuj. Za co masz dziękować? Pracownik jest po to, żeby robił pracę. Za to mu płacą. To pracownik powinien dziękować, że może tę pracę dla ciebie wykonać. Został dłużej żeby pomóc kolegom rozwiązać problem? A skąd się niby ten problem wziął? I co to znaczy, że został dłużej? Widocznie źle zarządza swoją pracą skoro nie wyrobił się wcześniej.

Źródło: pinterest

Po drugie nie chwal. Powody jak wyżej. No i co, że zrobił coś dobrze, albo nawet bardzo dobrze? To jest w opisie obowiązków. Jakby nie pracował dobrze, to by nie dostał tej pracy.

Źródło: pinterest

Po trzecie przykładaj szczególną uwagę do wskazania wszystkich błędów i niedociągnięć popełnionych od pierwszego dnia zatrudnienia, a jeśli się da to nawet wcześniej. Przypomnij o tym pierwszym raporcie, w którym nie wyfiltrował danych. I koniecznie o mailu, który miał dotrzeć, a nie dotarł. Możesz nawet wspomnieć, jak się poślizgnął na Xmass Party i zarył twarzą w stolik.

Źródło: 9gag

Po czwarte – lekceważ, kiedy zgłasza swoje pomysły, ale notuj. Może coś się przyda w przyszłości. Możesz też zwrócić uwagę, że twoje doświadczenie jest dłuższe i nigdy nie robiliście tak, jak pracownik sugeruje, a jakoś jesteście tu gdzie jesteście.

Źródło: pinterest

Po piąte – nie dotrzymuj obietnic. Może coś kiedyś wspomniałeś o jakiejś podwyżce, ale czy ma to na piśmie???

Źródło: pinterest

Po szóste – podejmuj decyzje bez zastanowienia – zwłaszcza, jeśli są związane z zadaniami, jakie pracownik ma wykonać. Dziś niech kopie rów od lewej do prawej, nawet jeśli jutro stwierdzisz, że lepiej jednak będzie z góry na dół. Albo nawet, że sam nie wiesz jak kopać ten rów, po co i czy w ogóle trzeba.

Źródło: pinterest

Zwykle jest tak, że kiedy człowiek zaczyna nową pracę trochę się nią jara. Nowe zadania, nowi ludzie, fajne rzeczy można porobić. Często pierwsze przeszkody pokonuje się całkiem sprawnie. Zwłaszcza, jeśli w zespole masz ludzi, z którymi chcesz pracować. Miesiąc miodowy w nowym miejscu może trwać czasem nawet rok. Na początku bywa ciężko, ale widzisz cel. A kiedy cel chwilowo gdzieś się chowa, widzisz ekipę, z którą usiłujecie nie stracić go całkiem z oczu.

Źródło: pinterest

Ogień motywacji i zaangażowania ma to do siebie, że nie płonie wiecznie. Trzeba go czasem podsycać. I to nie koniecznie owocami i masażem (chociaż nie mówię, że któraś z tych rzeczy przeszkadza). Trzeba chociaż trochę wierzyć w to, co się robi. A przy okazji fajnie jeśli tą wiarą potrafi się zarazić swoich ludzi.

Źródło: pinterest

Nie wszyscy szefowie muszą być charyzmatycznymi liderami – moglibyśmy się porzygać od tych wszystkich „jesteście najlepsi!”. W większości przypadków wystarczy nie wykonywać żadnego z tych sześciu kroków. Czasem aż trudno uwierzyć, jak ogromną moc może mieć usłyszenie od szefa „świetnie to zrobiłaś/eś”. Tylko szef nie może być dupkiem.

Żródło: pinterest

Dodaj komentarz