Szczęście mnie nie bierze

Któregoś dnia wrzuciłam na mój profil FB screen z postem, w którym użyto sformułowania „specjalista ds. zarządzania energią osobistą”. Istnienie takiej roli szczerze mnie zadziwia, a może nawet przeraża. Nie do końca ogarniam też funkcję happiness manager (menedżer ds. szczęścia?). Wiem, że świat haerów strasznie się tym jara, ale jest coś, co mnie w koncepcji dbania o szczęście pracowników wkurza. Do tej pory nie wiedziałam skąd u mnie takie negatywne emocje, ale chyba już wiem. W Harvard Buisness Review przeczytałam niedawno artykuł, który zbliżył mnie do zrozumienia.

źródło: wascyy.org

Zasadniczo jestem optymistką, która dąży do życia w harmonii, a więc i w szczęściu. Uwielbiam to co robię i cieszę się, że mogę to robić. Jednak bliżej mi do koncepcji, w której na szczęście składa się mnóstwo (drobnych) rzeczy ze wszystkich sfer życia. Wierzę, że szczęśliwym się tylko bywa i nie da się tym w żaden sposób zarządzić. Szczęście to emocja, a w jednej emocji nie da się trwać i trwać i trwać…



Szczęście przez całe życie! Nikt by tego nie mógł znieść, to byłoby piekło na ziemi.
G.B.Shaw

źródło: pinterest

Szczęście w pracy do mnie nie przemawia. Za to przemawia do mnie sens. I o tym właśnie pisze Susan Peppercorn.

So much is written about happiness at work — yet judging from Gallup statistics that show 85% of employees aren’t engaged, few know how to attain it.
„Why You Should Stop Trying to Be Happy at Work” HBR, lipiec 2019

źródło: tinybuddha.com

Z opisywanych przez Peppercorn badań wynika, że chwilowe poczucie szczęścia w pracy nie przekłada się ani na wzrost efektywności, ani też na ogólne poczucie zadowolenia z pracy. To co wpływa na obie te wartości to… poczucie sensu wykonywanej pracy.

In one survey of 12,000 employees, 50% said they didn’t get a feeling of meaning and significance from their work, but those who did reported 1.7 times greater job satisfaction, were 1.4 times more engaged, and were more than three times as likely to remain with their current employer
„Why You Should Stop Trying to Be Happy at Work” HBR, lipiec 2019

źródło: pinterest

W artykule możecie znaleźć ciekawe rozróżnienie szczęścia i sensu w pracy, a także kilka wskazówek, jak o poczucie sensu zadbać. W żadnym z punktów nie ma mowy o specjalnym menedżerze ds. budowania poczucia sensu.

I tu wracamy do tematu starego jak haery, a może i starszego. Rola menedżera, tego od biznesu, tego zarządzającego zespołem, departamentem, firmą. To oni powinni wiedzieć jak zbudować ze swoimi pracownikami poczucie sensu pracy. Jak z setek małych rzeczy wykonywanych codziennie wydobyć ich prawdziwe znaczenie na tzw. „dużym obrazku”. Dlaczego to co robię jest ważne, po co to robię, komu to się przyda (wszak elementem szczęścia jest dawanie). Nie tylko praca strażaka, pielęgniarki czy nauczycielki wiążą się z misją. Mówiąc górnolotnie, każda praca może mieć sens i nieść za sobą misję. O ile jest uczciwa i uczciwie wykonywana, ale to chyba rozumie się samo przez się.

źródło: dilbert.com

Nie kupuję zarządzania szczęściem w pracy. Postrzegam to jako kolejny benefit, który ma w jakiś sposób osłodzić wszystkie niedogodności z bycia w firmie. Biorę za to w ciemno haery, których zadaniem jest pomaganie ludziom w wykonywaniu sensownej pracy, nawet jeśli czasem wiąże się ona z trudnymi zadaniami, presją czy stresem. Nie udawajmy, że tych rzeczy nie ma. Są, ale są elementem robienia czegoś co jest dla mnie ważne, ciekawe, czegoś w co wierzę (czasem to np. sprawienie, że ktoś się dziś uśmiechnie). No i oczywiście kasy – ważne, że mi za to płacą.

źródło: pinterest